Początki były jak zwykle bardzo trudne, bo mimo przychylności władz huty w założeniu jednostki, to już, kiedy nastąpiła potrzeba zgromadzenia środków władze huty były bardzo skąpe. Pomimo iż straż wyposażona została w sprzęt, przekazany przez hutę. Był on przestarzały i prowizoryczny, pochodził bowiem z lat 1908-1910 i służył jedynie do zabezpieczenia zakładu. Strażacy mieli do dyspozycji dwie sikawki, trzy drabiny przystawne, trzy bosaki oraz kilka metrów węży gaśniczych. Strażacy uważali jednak,
iż powierzony im sprzęt przeciw pożarowy nie zadawala ich potrzeb, a Dyrekcja Huty na ową chwilę nie była w stanie zabezpieczyć potrzeb ochotników. Strażacy organizując zbiórki uliczne, zabawy taneczne
i inne imprezy pozyskiwali środki finansowe, ale również korzystając z dobrowolnych składek społeczeństwa zakupili niezbędny sprzęt przeciw pożarowy, oraz umundurowania bojowe i sprzęt ochrony osobistej, ale to wszystko nie wystarczało.
Pierwsze lokum hutnicy strażacy otrzymali w pomieszczeniu, w którym później było kino METALOWIEC (starsze pokolenie mieszkańców zapewne dobrze to pamięta). Z biegiem czasu jednostka OSP wyposażona była w niezbędny sprzęt przeciwpożarowy oraz umundurowanie i sprzęt ochrony osobistej. Dyrekcja Huty widząc zapał i dorobek druhów strażaków zaczęła partycypować w zakupie sprzętu przeciwpożarowego. OSP pozyskała konną sikawkę czterokołową jedną sikawkę na wózku dwukołowym, trzy drabiny oraz niezbędne ilość węzy i innych urządzeń. W owych czasach do pożarów jeździło się końmi. Rolę kierowców spełniali przez długi czas woźnicowie druhowie Gajzner, Strama, Szklarz (z relacji starszych druhów wynikało, iż konie na dźwięk syreny same biegły ze stajni, która mieściła się w budynku obecnej strażnicy OSP i ustawiały się przy sikawkach strażackich. Mobilność jednostki poprawiła się z chwilą zakupu w 1927 roku pierwszej motopompy wraz z wyposażeniem, którą zakupiła dla strażaków dyrekcja huty. Kiedy majątek zarządu straży zamykał się już pokaźną kwotą zakupiono w Warszawie sześcioosobowe auto marki Austro-Daimler, które następnie w częstochowskiej firmie Millera przerobiono na samochód strażacki który nazwali Jaskółką. Było to w roku 1932, a trzy lata później O.S.P w Blachowni stała się posiadaczem drugiego samochodu ciężarowego, który po odpowiedniej przebudowie również zamieniono na strażacki wóz bojowy. Tak więc dysponowano wówczas dwoma samochodami, motopompą, dwoma sikawkami, wężami długości ponad pól kilometra i innym niezbędnym sprzętem. Nic więc dziwnego, że straż
z Blachowni uważana była za jedną najszybciej docierających do pożaru i najlepiej wyposażonych
w powiecie. W miarę upływu czasu pozbywano się starego sprzętu, kupując w jego miejsce nowy, bądź modernizując niektóre urządzenia.
Można bez przesady powiedzieć, iż rok 1932 zapoczątkował w dziejach O.S.P w Blachowni bardzo istotne zmiany, jeśli idzie o jej wyposażenie i operatywności. Niewiele jednostek straży tego typu mogło sobie w owych latach pozwolić na zakup samochodu.